Zwierzył się mianowicie, że złości go powszechne narzekanie na poziom nadwiślańskich rozgrywek, rzekomo denny. Złości go, ponieważ on wyanalizował sobie, że tzw. ekstraklasa to szósta najlepsza liga w Europie.

Scenka utwierdza nas w przekonaniu, że właściciel Legii Warszawa myśli o najpiękniejszym ze sportów oryginalnie, obejmuje wzrokiem szeroki horyzont, cały kontynent obrzuca spojrzeniem niebanalnym, dla przeciętnego zjadacza rozgrywek zaskakującym. Zarazem jednak może zradykalizować co bardziej złośliwych kibiców, którzy podejrzewają, że Dariusz Mioduski nie ma o futbolu zielonego pojęcia – nawet beztroskie wpuszczanie do szatni chorwackich trenerów, którzy wcześniej właściwie nigdy niczego nie trenowali, blednie do niegroźnego eksperymenciku przy rozpowiadaniu, że kopacze z naszej ligi kopią z sensem i wprawą bliską czołówce Europy. Owszem, ranking UEFA, w którym tzw. ekstraklasa dynda w trzeciej dziesiątce, może nieco zafałszowywać rzeczywistość, to zresztą teza w pewnych kręgach bardzo popularna. Ale żeby zakłamywała aż do tego stopnia?! Toż w najbliższy czwartek liga polska zapewne zleci w klasyfikacji pod szkocką, a następnie zaatakuje ją norweska, która wyprzedzi naszych herosów najpóźniej w październiku!

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej