Danvoye to jeden z siedmiu Kanadyjczyków, którzy na przełomie lat 1987 i 1988 byli z Polakami na pierwszej zimowej wyprawie na K2 prowadzonej przez nieżyjącego już legendarnego Andrzeja Zawadę.

50 polskich worków

Kilka dni temu wrzucił do internetu film nagrany w polskiej bazie 21 czerwca. Pokazywał on pole śmieci, które pozostało po trzeciej polskiej zimowej wyprawie na najtrudniejszy szczyt Karakorum zakończonej w marcu tego roku.

Obraz śmietniska wzburzył internautów, którzy pytali, czy polscy himalaiści kpią sobie z elementarnych zasad ekologii i czystości. Sprawę wyjaśniał Piotr Tomala, szef programu Polski Himalaizm Zimowy. Tłumaczył, że w marcu, gdy po 80 dniach bezskutecznej walki o zdobycie szczytu wspinacze opuszczali Karakorum, zostawili po sobie około 50 worków. Był w nich sprzęt, którego nie byli w stanie znieść, a także starannie popakowane śmieci czekające do wiosny na uprzątnięcie, czyli zniesienie z gór. – Niczego nie zaniedbaliśmy. W bazie, pod namiotem mieliśmy nawet toaletę, więc nie było tak, że członkowie wyprawy załatwiali się w górach gdzie popadło – opowiada. – Beczki z fekaliami też zostały spod K2 uprzątnięte.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej