Michał Szadkowski: Która emocja jest silniejsza: radość po zdobyciu Gaszerbruma II (8035 m), czy rozczarowanie, że nie udało się ani zdobyć nową drogą Gaszerbruma IV (7925 m), ani pierwszy raz w historii wejść na Gaszerbrum VII (6980 m)?

Adam Bielecki: Dominuje radość z tego, że razem z Jackiem Czechem cali i zdrowi wracamy do naszych rodzin, i że nie wracamy z pustymi rękami. Jest satysfakcja z przejścia zachodniej ściany Gaszerbruma II, ale jest też żal, że nie udało się wejść na Gaszerbrum VII.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej