– Jestem bardzo szczęśliwy, że przychodzę do Lokomotiwu – napisał na Twitterze 27-letni pomocnik. Został wypożyczony z Paris Saint-Germain na rok. Jeśli mistrzowie Rosji będą go chcieli wykupić, muszą zapłacić 10 mln euro.

Po wzięciu pod uwagę tego, jaką markę miał Krychowiak dwa lata temu, ta suma może się okazać niebywałą okazją. Ale jeśli się pamięta, jak wyglądały dwa ostatnie sezony Polaka, może się okazać zdecydowanie za wysoka.

W 2016 r. Krychowiak pojechał na mistrzostwa Europy jako jeden z najlepszych środkowych pomocników ligi hiszpańskiej. Na turnieju we Francji otarł się o najlepszą jedenastkę imprezy. Kilka tygodni po ME PSG zapłaciło za niego 27,5 mln euro.

I właśnie wtedy zaczęły się niepowodzenia Krychowiaka. W Paryżu zagrał ledwie 11 meczów w lidze, zanim został odesłany na ławkę, a później na trybuny. Zupełnie nie pasował do szybkiej gry, której wymagał od piłkarzy Unai Emery. Rok temu było wiadomo, że Polak nie ma przyszłości w PSG, więc żeby przygotować się do mundialu, wystarał się o wypożyczenie do West Bromwich Albion. I tam też mu się nie udało, choć fakt, że okoliczności miały na to duży wpływ. W klubie panował chaos, jedni trenerzy cenili Polaka bardziej, drudzy mniej, skończyło się na tym, że WBA wylądowało w II lidze, a Krychowiak Premier League nie podbił.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej