W zupełnie innym nastroju miał żegnać się w tym roku z Alpami Rafał Majka. Przed wyścigiem Polak celował w pierwszą piątkę klasyfikacji generalnej, powtarzając jednocześnie, że kluczowe będą etapy górskie. Niestety, w tegorocznej edycji Wielkiej Pętli kolarz grupy BORA-hansgrohe nie ma już szans na wysokie miejsce, ale – jak pokazał w niedzielę – etapowe zwycięstwo ciągle jest w jego zasięgu.

Dzisiejszy etap, liczący 181,5 kilometra, zaczął się dosyć spokojnie. Ale po ponad godzinie jazdy od reszty kolarzy oderwała się grupa 29 zawodników, wśród których było dwóch Polaków: Majka i jego kolega z grupy, Paweł Poljański. Prowadzeni przez Petera Sagana mieli w pewnym momencie prawie 10 minut przewagi nad peletonem.

W końcu, prawie 70 kilometrów przed metą, mocniej ruszyło dwóch kolarzy: Fabien Greiller z grupy Direct Énergie oraz Julien Bernard z Trek-Segafredo.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej