Musimy to powtarzać po tysiąckroć, mecz po meczu: oglądamy turniej stałych fragmentów gry. Rzutów rożnych, rzutów wolnych, rzutów karnych. Najwięcej dzieje się wtedy, gdy akcja zamiera, zawodnicy pedantycznie się rozstawiają, starannie układają piłkę. I o wszystkim rozstrzyga jedno lub dwa kopnięcia.

Tym razem dośrodkował – z narożnika, z typową dla siebie chirurgiczną precyzją – Antoine Griezmann, a głowę do piłki przyłożył Samuel Umtiti. Jak w ćwierćfinale Urugwaj został rozbrojony przez obrońcę Realu Madryt Raphaëla Varane’a, tak w identyczny sposób Belgię zdemontował obrońca Barcelony.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej