Koniec tej drużyny wyznaczy raport. W piątek po powrocie z nieudanego mundialu w Rosji Adam Nawałka zabrał sztab na ostatnie zebranie, podczas którego powstawał dokument opisujący przygotowania do mistrzostw oraz turniej w Rosji. Pisanie znów trwało cztery dni do późnej nocy, skończyło się dopiero we wtorek.

Ten sztab pracował tak od blisko pięciu lat. Oglądał setki meczów w sezonie. Na żywo i w telewizji. Miał przedstawiciela na każdym meczu ekstraklasy. Selekcjoner i jego asystenci regularnie jeździli też do polskich piłkarzy występujących za granicą. Gwiazd, zawodników starających się o miejsce w jedenastce, na ławce, w szerokiej kadrze. A jeśli akurat nie jeździli, to Nawałka dzwonił do zawodników. Z tego wszystkiego brał się ranking piłkarzy na każdej pozycji. Nikt nie mógł powiedzieć, że czuje się potraktowany niesprawiedliwie, każda decyzja selekcjonera z czegoś wynikała.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej