Odchodzić w pełnej chwale – jako zwycięzca, przy westchnieniach wdzięcznych kibiców – jest przywilejem tylko mikroskopijnej mniejszości, najwyżej promila trenerów. Alex Ferguson, Pep Guardiola, Zinedine Zidane... Godzinami byśmy listy szczęśliwców nie recytowali, potrzeba tu zbyt wielu sprzyjających okoliczności, wśród nich intuicji i chęci samych szkoleniowców, żeby ustąpić w odpowiednim momencie, zanim cię wyleją. Zazwyczaj nawet niegdysiejszy guru maleje do fachowca obnażonego, pełnego przywar, wszystkie strony – on, piłkarze, prezesi, kibice etc. – już się sobą znużyły lub zmęczyły, miłe wspomnienia zbladły, teraźniejszość kłuje. dzisiejsze przegrane ponosi winę jako jedyny.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej