Gole wysypują mu się spod butów pękatymi worami, więc w kronikach zapisze się pogrubionym drukiem na pewno. Nastrzelał ich już w zawodowej karierze 387. Niespełniony pozostaje w najważniejszych rozgrywkach klubowych oraz najważniejszych rozgrywkach drużyn narodowych. W Lidze Mistrzów do finału zajrzał tylko z Borussią Dortmund i tylko wtedy dał fenomenalny popis w ostatnich rundach, wbijając cztery gole Realowi Madryt – od tamtej pory upłynęło już jednak ponad pięć lat, a z Bayernem niczego podobnego nie wyczarował.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej