Bo Dania pokazała, jak pokonać Polskę

Wrześniowe 0:4 w Kopenhadze w eliminacjach mundialu było szokiem. I momentem przełomowym dla reprezentacji Polski, bo Duńczycy pokazali, jak można ją rozbroić. Przepis wygląda mniej więcej tak: wygrać walkę w środku pola; odciąć od podań Roberta Lewandowskiego; liczyć na słabszy dzień Łukasza Piszczka. Senegalczycy pracę domową odrobili doskonale, zdominowali pomoc, kapitan reprezentacji niemal nie dostawał piłki. Do tego doszedł być może najsłabszy mecz Piszczka w reprezentacji (a uzbierał ich już 63). Obrońca Borussii Dortmund był bardzo niepewny, nie pomagał w ofensywie, od jego błędu zaczęła się akcja, która skończyła się pierwszą bramką. Może to tylko przypadek, ale wszystkie porażki w meczach o stawkę zespołu Nawałki wiążą się ze słabszym wieczorem Piszczka. Kiedy Polska przegrywała z Niemcami 1:3 we Frankfurcie, Piszczek wytrwał na boisku tylko 43 minuty z powodu kontuzji. Kiedy ulegała Danii, zszedł po 34 minutach z powodu kłopotów żołądkowych.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej