– Kiedy poeta pisał, że umysłem Rosji nie zrozumiesz, myślał też o piłce nożnej – mówi Leo, rodowity mieszkaniec Soczi.

Futbol zawsze był tu przejazdem. Za czasów ZSRR największe kluby przygotowywały się w Soczi do sezonu, bo nawet zimą temperatura rzadko spada tu poniżej zera. W marcu 1973 r. mróz ściął w Moskwie tak bardzo, że Spartak Moskwa przeniósł tu ćwierćfinał Pucharu Zdobywców Pucharów z Milanem. I tyle.

Soczi, piłkarska pustynia

Dziś jedynymi piłkarskimi śladami w Soczi są szkółki dla juniorów.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej