Rafał Stec, Michał Szadkowski: Jak Włosi radzą sobie z tym, że nie jadą na mundial?

Zbigniew Boniek: Mają chandrę, bo od 1958 r. zawsze występowali na MŚ. Każde pokolenie dzieci rosło na mistrzostwach. Każdy dziewięciolatek czy dziesięciolatek, który pokochał futbol, miał swój mundial. Obecny nie będzie miał. Zrobi się dziura, dzieci nie będą się miały z kim identyfikować. Włosi tego żałują i mają rację. Z drugiej strony na mundialu zawsze kogoś brakowało...

Włochów brakowało tylko w 1958 i 1930 r. Prawie jak Brazylia.

– Brazylijczycy na ostatnim mundialu u siebie dwa ostatnie mecze skończyli z bilansem 1:10. W półfinale dostali 1:7 od Niemiec, w meczu o brąz 0:3 od Holandii. Dramat. Popatrzcie, jaki futbol jest ciężki.

To, że w Rosji nie ma Włochów i Holendrów, mówi coś o poziomie tego mundialu?

– Nie. Oni byli słabsi, przegrali. Holendrzy w grupie, Włosi w barażach ze Szwecją.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej