To ma być operacja błyskawiczna, przeprowadzona na niewielkim terytorium. Obrońcy trofeum zatrzymali się w hotelu Opera leżącym w sercu miasta w czwartkowy wieczór. Witało ich około 500 fanów skandujących głównie nazwisko Cristiano Ronaldo, nikt nie zauważył, by półbóg pojawił się w oknie.

Nazajutrz ruszyli na trening i konferencję prasową, w sobotę na mecz – od Stadionu Olimpijskiego dzieli ich 2,5 km, nie warto nawet siadać w autokarze. Wymeldują się już w sobotę, bo zaraz po dekoracji uciekają na lotnisko. Spadochroniarze wypełnili misję, zbiórka w miejscu lądowania. Kijów to tylko eksterytorialna scena, właściwe świętowanie odbędzie się w Madrycie.

***

Sergio Ramos hotel zna, mieszkał tu w lipcu 2012 r., przed rozgrywanym na tym samym stadionie finałem mistrzostw Europy. Finałem niezapomnianym, Hiszpanie rozbili Włochów 4:0. To wtedy bramkarz Iker Casillas w doliczonym czasie prosił, by sędzia nie znęcał się nad rywalami i nie przedłużał gry.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej