Burza oklasków rozległa się na korcie imienia księcia Rainiera III Grimaldiego, kiedy Dominic Thiem po 52 minutach wreszcie zdołał wygrać gema. Kibice w Monte Carlo uwielbiają Nadala, ale od początku drugiego seta zaczęli coraz głośniej dopingować zbierającego ciężkie lanie Austriaka. Mecz, który miał być hitem piątkowych ćwierćfinałów, przypominał bowiem starcie zawodowca z juniorem. Nadal swoim zwyczajem okopał się w okolicy linii końcowej i posyłał potężne uderzenia.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej