Dla fuchy kombinował z wytrwałością znaną nam z telewizora – nie odmawia nikomu, wypowiada się w mediach na każdy możliwy temat, z ekranu do tego stopnia nie znika, że właściwie nie wiadomo, jak znajduje jeszcze czas, by od ćwierćwiecza przeskakiwać z partii do partii. Idealnie wpisuje się w słowa Wojciecha Mojzesowicza, który w osławionym nagraniu ukrytą kamerą negocjacji politycznych tak mówił Renacie Beger o parciu na stołki piłkarskiego trenera Janusza Wójcika, wówczas kolegi Czarneckiego z Samoobrony: „Jest skłonny, jemu odpowiada wszystko”.

Siatkówkę napastował od dawna, w ubiegłym roku brylował w Polsacie w roli komentatora mistrzostw Europy. Można się domyślać, dlaczego działacze ulegli – dotąd ta dyscyplina była kojarzona z PO, w zarządzie zasiada poseł Paweł Papke (ale to były siatkarz, reprezentant Polski...), więc przed bieżącym sezonem finansowe wsparcie wycofały spółki skarbu państwa. Orlen przestał sponsorować kobiecą ligę, Lotos porzucił klub Trefl Gdańsk. A związek też zbiedniał. Teraz relacje z władzą znów się ocieplą, może nawet PZPS uniknie nazbyt wnikliwych kontroli sprawdzających, czy działa i wydaje publiczne pieniądze zgodnie z przepisami.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej