Na Florydzie o Radwańskiej pierwszy raz w tym sezonie było głośno, bo pokonała liderkę rankingu WTA Simonę Halep. – To jeden z moich najlepszych meczów w ostatnim czasie. Wygrana z zawodniczką, która jest w niesamowitej formie, z numerem jeden rankingu WTA daje dużo pewności siebie – mówiła Radwańska w środę na konferencji sponsorującej jej firmy Lotto.

W Miami nie udało jej się pójść za ciosem. W IV rundzie urwała tylko cztery gemy z wracającą na korty Białorusinką Wiktorią Azarenką i na święta wróciła do Polski. Teraz przyznała, że w Miami znów przeszła infekcję żołądkową.

Problemy zaczęły się przed rokiem. O szczegółach Radwańska ani jej trenerzy nie mówią wiele. Wiadomo, że Polka kilkukrotnie w sezonie chorowała na grypę żołądkową. Musiała wycofywać się z turniejów, potem długo dochodziła do siebie. Tygodniami nie trenowała, była osłabiona, traciła na wadze. Nie opuściła żadnego Szlema, ale startowała w nich bez odpowiedniego przygotowania. Teraz problem powrócił, ale Radwańska przekonuje, że jest lepiej. – Infekcja nie była aż tak straszna i długotrwała jak przed rokiem. Wyszłam z niej szybciej, co dowodzi, że organizm jest silniejszy. Między sezonami i na początku tego pracowałam przede wszystkim nad tym, żeby wzmocnić się fizycznie. Także dlatego, żeby organizm lepiej znosił takie choroby – mówiła.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej