Dariusz Wołowski: Stefan Horngacher przedłużył umowę z reprezentacją Polski tylko o rok. Jest pan rozczarowany, że na tak krótko?

Kamil Stoch: Nie. W dzisiejszym świecie wszystko zmienia się szybko. A w sporcie jeszcze szybciej. Cieszę się, że Stefan zostaje z nami. Że praca, która przynosi tak świetne efekty, będzie kontynuowana.

Pana sukcesy przyniosły wreszcie wymierne efekty. W Zakopanem powstanie kompleks skoczni dla młodzieży.

– Super, że nasze prośby, apele, błagania zostały w końcu wysłuchane. Taki ośrodek jest potrzebny nie dla mnie, ale dla skoczków, którym będziemy kibicowali za 15-20 lat. Ja będę siedział w fotelu w kapciach i sączył burbona, a oni będą nas cieszyć skokami.

Podobno ma pan wziąć udział w powstawaniu tego kompleksu?

– Nie. Mam tylko powiedzieć, co w takim kompleksie powinno być, a co nie jest konieczne. Żeby przez przypadek nie zbudowano rzeczy, które skoczkom są niepotrzebne, i nie przeoczono czegoś, bez czego ośrodek treningowy nie może się obejść.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej