Dariusz Wołowski: Czy Stefan Horngacher będzie trenerem polskich skoczków w przyszłym sezonie?

Adam Małysz: Niestety wciąż nie mam stuprocentowej pewności. Stefan przedstawił Apoloniuszowi Tajnerowi swoje postulaty, a prezes obiecał, że znajdzie pieniądze. Wiem, że prowadzi rozmowy ze sponsorami, zobaczymy z jakim skutkiem. Argumenty Horngachera są racjonalne. On zawsze był zwolennikiem naukowego wsparcia treningu. Chce rozszerzyć współpracę z fizjologiem Haraldem Pernitschem. Skoro pomoc Austriaka przyniosła tak znakomite efekty w kadrze A, trener nalega, by korzystali z niej również skoczkowie kadry B, a w jakimś stopniu także juniorzy. Pernitsch wymyślił system oceniający stopień zmęczenia zawodnika, dzięki któremu można zaplanować, jak intensywny powinien być trening. W tym sezonie na bieżąco monitorował stan fizyczny Stocha i innych zawodników kadry A. Stąd prawdopodobnie, mimo morderczego sezonu, Kamil na finiszu wciąż wygląda jak młody bóg. Horngacher słusznie uważa, że zaplecze pierwszej drużyny też powinno dostać takie wsparcie. Poza tym Stefan nalega, żebyśmy zainwestowali w badania nad sprzętem, w nowe technologie. Konkurencja nie śpi, tylko wciąż poszukuje. Nie możemy sobie pozwolić na stanie w miejscu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej