Dominik Szczepański: Dlaczego pojechałeś na wyprawę na K2?

Denis Urubko*: To wielkie marzenie każdego mocnego himalaisty. Wejść na szczyt K2 w zimie to wielki cel.

Dlaczego to tak trudne?

– Ta góra jest wymagająca technicznie. Nie tylko w zimie – w ogóle spośród ośmiotysięczników K2 jest jednym z najtrudniejszych i najbardziej niebezpiecznych. A pojechać tam w zimie to jeszcze większe wyzwanie. Jest ciężej, wspinaczka jest trudniejsza technicznie. Z Zachodu wieje mroźny wiatr, uderza we wszystko po południowej i północnej stronie góry. Trudno tam nawet zwyczajnie przetrwać.

Trzy lata temu razem z Adamem Bieleckim i Baskiem Alexem Txikonem mieliście plan, by zaatakować K2 w trzyosobowym zespole. Tej zimy narodowa wyprawa liczyła 13 osób. Co myślisz teraz? K2 w zimie to cel dla małej czy dużej ekspedycji?

– Tę górę można zdobyć w małym zespole prawdziwych przyjaciół. Wojowników, którzy będą wierzyli w cel i w siebie nawzajem. Wtedy szanse są duże.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej