Przygotowania do mundialu w Rosji to nie tylko budowa stadionów, hoteli, modernizacja lotnisk i dróg, ale także oczyszczanie miast ze wszystkiego, co może wpłynąć na negatywne – ich zdaniem – postrzeganie kraju przez zagranicznych kibiców. To nie jest wymysł naszych czasów, ale tradycja sięgająca 1980 r., kiedy Moskwa gościła igrzyska olimpijskie. Wówczas wywożono ze stolicy pijaków, prostytutki i bezdomnych, a także – co przypominają dziś niektóre media – w bestialski sposób zgładzono tysiące bezdomnych psów.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej