Właśnie zdobył swoje pierwsze trofeum na angielskich murawach (Puchar Ligi), a jego piłkarze mkną po mistrzostwo kraju w stylu oszałamiającym, potwierdzającym jego reputację futbolowego wizjonera. Sport na drugi plan zepchnęła jednak żółta wstążka, którą Guardiola przypina do swetra lub marynarki w geście poparcia dla Jordiego Sáncheza, Jordiego Cuixarta i kilku innych katalońskich polityków. Wszyscy siedzą w areszcie pod zarzutem „podżegania do buntu” podczas protestów związanych z jesiennym referendum dotyczącym niepodległości regionu, przez hiszpański rząd uznanym za nielegalne.

Dyskretny symbol Guardiola nosi od listopada. Zignorował dwa ostrzeżenia, więc działacze angielskiego związku (FA) formalnie oskarżyli go o zabronione składanie politycznych deklaracji w trakcie meczów. Prawdopodobnie zapłaci grzywnę, a jeśli wstążki nie odepnie – zostanie zdyskwalifikowany i będzie oglądał grę z trybun. Ma czas na ustosunkowanie się do zarzutów do 5 marca, ale już ogłosił, że się nie wycofa.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej