W medalowym rankingu w Pjongczangu triumfowała Norwegia, która ustanowiła przy okazji olimpijski rekord. Uzbierała aż 39 złotych, srebrnych i brązowych krążków, poprawiając najlepszy dotąd wynik USA z igrzysk Vancouver, gdzie amerykańscy sportowcy zdobyli ich 37. Przoduje też Norwegia w medalowej tabeli wszech czasów, a indywidualnie najbardziej utytułowane są jej legendy w bieganiu na nartach – Marit Bjoergen (15 razy stawała na podium), Ole Einar Bjorndalen (13 razy, on jako biatlonista również strzela) i Bjorn Daehlie (12).

Skąd się wziął ten fantastyczny sukces ledwie pięciomilionowej skandynawskiej nacji?

Istnieje teoria wręcz mistyczna, zresztą wspominają o niej niekiedy sami Norwegowie. Tłumacząca wszystko ich więzią z zimą, mrozem, śniegiem. Z naturą. W tym kraju wystawia się dzieci za drzwi – na świeże powietrze – w wieku niemowlęcym, już kilkunastomiesięczne brzdące zakładają narty, w weekendy przez śniegi brną całe rodziny. Rekreacyjnie, zamiast naszego grilla.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej