Dziwny to będzie rok, ten 2022. Piłkarzy na mundial zaprosi Katar, którego futbolowa tradycja ogranicza się do udziału w mistrzostwach kontynentu. Najlepszych zimowych sportowców przyjmą natomiast Chińczycy, którzy w zawodach na śniegu i lodzie debiutowali dopiero w 1980 r. w Lake Placid, pierwsze medale zdobyli 12 lat później w Albertville, a z Pjongczangu wywiozą tylko jedno złoto (w sumie zdobyli dziewięć medali). Organizująca zakończone właśnie igrzyska Korea Południowa jest przy Chinach potęgą, osiem lat temu w Vancouver skończyła klasyfikację medalową na piątym miejscu.

Gospodarze następnych igrzysk planują jednak wywrócić hierarchię na zimowych igrzyskach do góry nogami. Dokładniej: takie dostali polecenie. – Przewodniczący Xi Jinping nie dopuści do sytuacji, w której Chiny organizują wielką imprezę, a gwiazdami są wyłącznie obcokrajowcy. W 2022 r. będziemy grali główne role – mówi agencji Reuters trener narciarski Liu Bo.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej