Po grupowym meczu Kanada – Czechy emocje w strefie wywiadów były spore. Obrońcy tytułu mistrzów olimpijskich przegrali po dogrywce i rzutach karnych. Jedynego karnego dla Kanady zdobył 32-letni Wolski. Dla hokeisty, który w NHL zagrał 451 razy, zdobył 99 goli i miał 168 asyst, debiut w igrzyskach jest rodzajem benefisu.

Na pierwsze spotkanie w igrzyskach ze Szwajcarią przybyło 11 członków jego rodziny, w tym wujek w kowbojskim kapeluszu z transparentem z napisem „Wolski”. Kanada wygrała, Wojtek zdobył dwie bramki – jedną po slalomie między obrońcami.

– Koledzy śmiali się, że zobaczyli znów Wojtka sprzed lat – powiedział. – I ja poczułem się jak dawniej. Moja duża rodzina? Spokojnie, w drodze do Korei są następni.

Dla kanadyjskich mediów Wolski też jest tematem. Choć gra teraz w Kontynentalnej Lidze Hokejowej założonej w Rosji w 2008 r., 13 października 2016 r. w meczu Mietałłurga Magnitogorsk z Barysem Astana doznał ciężkiej kontuzji po uderzeniu w bandę. Miał złamanie czwartego i siódmego kręgu szyjnego, uraz części szyjnej rdzenia kręgowego i wstrząśnienie mózgu. Przeszedł operację wszczepienia płytki tytanowej wzmacniającej kręgosłup. Po ośmiu miesiącach wrócił do hokeja.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej