Dariusz Wołowski: No i mamy olimpijski medal drużyny skoczków, pierwszy raz w historii. Najpierw awansowaliśmy, a potem utrzymaliśmy się w światowej czołówce. Czy zatem przedłużenie umowy Polskiego Związku Narciarskiego z austriackim trenerem Stefanem Horngacherem powinniśmy uważać za formalność?

Adam Małysz: Trudno mi powiedzieć, czy to tylko formalność. Ja bym oczywiście bardzo chciał, żeby tak było. Najlepszą rzeczą byłoby spotkanie prezesa Apoloniusza Tajnera z trenerem. Byłoby wtedy łatwiej i związkowi, i Stefanowi. Ja jestem tylko pośrednikiem. Jeden do mnie przychodzi, drugi ze mną rozmawia, a ja przekazuję im informacje.

To co stoi na przeszkodzie, żeby jak najszybciej się spotkali i podjęli ostateczną decyzję?

– Zapewne to zrobią. Ale Horngacher nie chciał o tych sprawach mówić przed igrzyskami olimpijskimi, a już na pewno nie w ich trakcie. Tak trzeba, cała para zwrócona była w jednym kierunku. W kierunku sukcesu skoczków. To nie był odpowiedni czas, by mówić o nowym kontrakcie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej