Wiem to z Twittera, na którym szef naszej piłki nożnej ogłosił po olimpijskim konkursie sprzed tygodnia, że jego zdaniem Stefan Hula, sklasyfikowany wówczas na piątym miejscu, powinien zostać udekorowany srebrem. Polacy po pierwszej serii zajmowali oba najwyższe miejsca, a po drugiej zlecieli poza podium, więc sfrustrowani rodacy uciekali się do wszelkich dostępnych chwytów, by udowodnić, że stała się krzycząca niesprawiedliwość, obrabowano nas, wbrew tabelom to my panujemy nad światem. Boniek zmodyfikował konkursową arytmetykę – wziął pod uwagę wyłącznie uzyskane odległości – co wyniosło Hulę na medal, a następnie objaśnił: „Ci, co skaczą najdalej, są najlepsi. Reszta nie ma znaczenia”.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej