Rozsmakowaliśmy się w nich do tego stopnia, że nie trwają już kilkanaście dni, lecz na okrągło. Od poprzednich zimowych zmagań w Soczi minęły pełne cztery lata, ale wciąż intensywnie ustalamy, kto je wygrał. Uściślając – kto stanął na szczycie klasyfikacji medalowej, fetyszu każdego, kto chce wiedzieć, jaki kraj zasługuje na miano najdzielniejszego z dzielnych.

Kiedy gasł znicz w Soczi, ponad wszystkimi prężyła się Rosja. Potem systematycznie osuwała się w tabeli – wykryto, że wspomagała się zakazaną farmakologią – aż u schyłku zeszłego roku zleciała na czwarte miejsce, a na pozycji lidera osiadła Norwegia. W ubiegłym tygodniu Rosja odzyskała prymat, ponieważ Trybunał Arbitrażowy do spraw Sportu w Lozannie ze względów formalnych uniewinnił 28 sportowców ukaranych utratą medali (oraz dożywotnią banicją). Aktualna klasyfikacja wygląda zatem tak, że Rosjanie utrzymali 29 z 33 krążków z Soczi.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej