„Skromny chłopak ze wsi Ząb” – mówi o sobie Kamil Stoch. Od co najmniej czterech lat skoczek narciarski z najwyżej położonej miejscowości w Polsce (1013 m n.p.m.) jest jedną z największych ikon polskiego sportu. Nigdy nie lubił porównań do swojego wielkiego poprzednika Adama Małysza, ale co najmniej w jednym go przypomina. Całkowicie skupiony na treningu i rywalizacji, jak ognia boi się statusu celebryty. W Soczi osiągnął to, co nie udało się Małyszowi, sięgnął po złoto olimpijskie w obu konkursach indywidualnych.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej