Adam Bielecki i Janusz Gołąb ruszyli rankiem z bazy pod K2 (ok. 5100 m n.p.m.). Ich celem było dotarcie do obozu II (6300 m n.p.m.), w czwartek mieli wspinać się wyżej.

Kilkadziesiąt metrów pod obozem I (ok. 5900 m) duży kamień odpadł od zbocza i uderzył Bieleckiego w głowę.

– Spadł na niego kamień. Doznał lekkich obrażeń czoła i nosa. Wymagało to szycia. To głębokie obrażenia. Na pewno czeka go kilka dni rekonwalescencji – powiedział TVN 24 kierownik.

Bielecki zszedł do bazy i został opatrzony.

– Skończyło się na strachu. Jest w porządku. Kamień był duży, ale kask uratował mi życie. Mam złamany nos, koledzy założyli mi sześć szwów– powiedział „Wyborczej” Bielecki.

Polacy przebywają pod K2 (8611 m n.p.m) od ponad miesiąca. To ostatni niezdobyty w zimie ośmiotysięcznik. W poprzednich dniach o kamieniach spadających zboczem góry informowali inni uczestnicy wyprawy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej