– Bolało. Może też dlatego, że nie do końca byłem zadowolony z tego, jak drużyna pomagała mi w zdobyciu korony króla strzelców Bundesligi. Odczuwałem złość, byłem rozczarowany postawą drużyny. Tuż po meczu to uczucie mi towarzyszyło – mówił latem „Super Expressowi” Lewandowski. Polak rywalizację z Pierre’em-Emerickiem Aubameyangiem przegrał na samym finiszu. Gabończyk skończył ligę z 31 golami, Lewandowski zdobył jedną bramkę mniej.

Dziś napastnik Bayernu tytułu najlepszego strzelca może być niemal pewny.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej