Igrzyska olimpijskie zaczną się w piątek, zakończą 25 lutego. Już w najbliższą sobotę o medale będą rywalizowali skoczkowie.

Apoloniusz Tajner

prezes Polskiego Związku Narciarskiego

Kiedy cztery lata temu byłem szefem polskiej misji olimpijskiej w Soczi, zapowiadałem 12 szans medalowych. I słyszałem wówczas, że przesadzam z optymizmem. A jednak nasi sportowcy stawali na podium w Rosji sześć razy. Osiągnęli kosmiczny wynik, ale nie uważam, żebyśmy w Pjongczangu musieli spaść na ziemię. Szans medalowych widzę sześć lub siedem. Trzy w skokach, jedną w biegach narciarskich, jedną w łyżwiarstwie i jedną, może nawet dwie w biatlonie. Niewykluczone, że ktoś nas zaskoczy, tak jak w Soczi łyżwiarz Zbigniew Bródka. Znaliśmy jego klasę i formę, ale nikt nie stawiał przecież na złoto. Gdy przed wyjazdem do Rosji pytano mnie o Kamila Stocha, odpowiadałem, że wierzę w jego medal, może nawet ten najcenniejszy, ale Kamil przywiózł dwa złota, więc wykonał co najmniej 200 procent normy.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej