W niedzielę Polscy himalaiści uratowali Elisabeth Revol. Sprowadzili Francuzkę ze zbocza Nanga Parbat (8125 m n.p.m.), helikopter zabrał ją do Islamabadu. Nie udało się dotrzeć do jej partnera, Tomasza Mackiewicza, który został w namiocie na wysokości ok. 7300 m. Kiedy się z nim rozstawała, był w bardzo ciężkim stanie. Nie będzie kolejnej akcji ratunkowej. Mackiewicz atakował Nangę siedmiokrotnie.

Na Nanga Parbat walczyli do końca. Takiej akcji ratunkowej zimą w Himalajach nie było

Maszty pomiarowe, antyglobalizm, heroina

– Myślałem o różnych szczytach. W Pamirze i Tien-szanie, o Piku Pobiedy, o Chan Tengri zimą. Ale Marek mówił, by od razu w Himalaje, bo co nam szkodzi? – mówił Tomasz Mackiewicz w 2013 r. – Może Gaszerbrumy, Broad Peak – góry wtedy zimą jeszcze niezdobyte. Ale okazało się, że dojazd jest skomplikowany, trekking długi, trzeba opłacić tragarzy. Nie było nas stać. Nanga była najtańsza, pozwolenie na dwóch zimą kosztowało tylko 300 euro – wspominał.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej