W sobotę zmierzchało, gdy z helikoptera, który wylądował pod ścianą Nanga Parbat (8125 m n.p.m.) wyskoczyli Adam Bielecki, Denis Urubko, Jarosław Botor i Piotr Tomala. Przylecieli spod K2, innego pakistańskiego ośmiotysięcznika, leżącego 150 km dalej. Wraz z dziewięcioma innymi Polakami próbują zdobyć go jako pierwsi w zimie.

Botor i Tomala rozbili namiot na wysokości 4900 m i przygotowali się na przyjęcie Revol. Bielecki i Urubko zaczęli się wspinać drogą Kinshofera, która przez pierwszy kilometr przypomina lodową rynnę. Akcja ratunkowa była bardzo ryzykowna z powodu ciemności, 40-stopniowego mrozu i niepewnej jakości lin poręczowych zabezpieczających zbocze. Fachowcy szacowali, że dotarcie do Francuzki zajmie kilkanaście godzin.

Revol noc z piątku na sobotę spędziła na wysokości...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej