- Helikopter wylądował na wys. 4850 m, udało się tam założyć obóz I. Akcją kieruje Jarek Botor. W górę ruszyli Denis Urubko i Adam Bielecki. Szacujemy, że potrzebują ok. 16 godz., by dotrzeć do Revol. Co dalej? Koledzy zdecydują. Do miejsca, gdzie jest Tomek Mackiewicz, będą potrzebowali kolejnych 6-7 godz. - powiedział Rafał Fronia, himalaista, który przebywa obecnie w bazie pod K2.

Okazało się, że do Revol dotarli dwa razy szybciej.

Bielecki i Urubko zaczęli się wspinać o godz. 17 miejscowego czasu (godz. 13 w Polsce). Chwilę później zaszło słońce. Botor i Piotr Tomala czekają na wys. ok. 5 tys. m, gotowi do działania.

Mimo ciemności i 40-stopniowego mrozu Bielecki i Urubko mieli świetne tempo, w ciągu ośmiu godzin pokonali bardzo trudny fragment drogi Kinshofera. Jedynie dwie godziny zajęło im przejście najtrudniejszego jej odcinka, tzw. ścianki Kinshofera - 100-metrowej skalnej przeszkody. 

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej