Po raz pierwszy w dziejach Arabii Saudyjskiej usiadły tam również kibicki.

Tak, w czasach generalnego rozpaczania nad kryzysem demokracji zdarzają się również okolice, w których przywraca się przynajmniej najbardziej podstawowe z praw człowieka – prawo do oglądania piłki nożnej na żywo. Dość ryzykownego zakradania się na stadion w męskim przebraniu, precz z uciekaniem za granicę, by popatrzeć na mecz. Nadciąga koniec trwającej od dekad gehenny, która swoją kulminację osiągnęła bodaj w listopadzie 2014 roku – Saudyjki czuły się szczególnie poniżone (są ich anglojęzyczne świadectwa), gdy w finale azjatyckiej Ligi Mistrzów piłkarze Al-Hilal podejmowali Western Sydney Wanderers. Fanki rywali przyleciały na mecz, rozsiadły się na trybunach i mogły nawet prowokować odsłoniętymi włosami, a fanki...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej