Latem 2017 r. instytut badań ARC Rynek i Opinia przeprowadził ankietę wśród 900 osób. Polacy w wieku 15-54 lata ocenili rozpoznawalność sportowców, wartościowali ich osiągnięcia, powiedzieli, jaką darzą ich sympatią. Adam Małysz wyprzedził Roberta Lewandowskiego i Kamila Stocha. Za ich plecami były Justyna Kowalczyk i Anita Włodarczyk, a potem Robert Kubica, Agnieszka Radwańska, Marcin Gortat. I tak aż do pozycji numer 50. Na liście znalazło się 49 sportowców czynnych i ten pięćdziesiąty, który już zakończył karierę, czyli zwycięzca. Czy to dowód, że w sercach rodaków Małysz zajmuje osobne i nieprzemijające miejsce?

Jego pojawienie się było jak wielki wybuch w polskim sporcie. W latach całkowitej mizerii on niósł nadzieję, że Polak potrafi. Justyna Kowalczyk miała przez pewien czas cierpkie relacje ze skoczkiem z Wisły, podkreślała dystans między nimi, bo „Adam był starszy o wiele sukcesów”. Po złotym medalu igrzysk w Soczi przyznała jednak, że to obecność Małysza była dla niej żywym dowodem, że nawet w dyscyplinach zimowych sportowiec z Polski może sięgnąć gladiatorów z Austrii, Niemiec czy Skandynawii.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej