Anita Włodarczyk ostatecznie sklasyfikowana jako trzecia? Niby rekordzistka i mistrzyni świata, ale w dyscyplinie zaledwie niszowej (tak brzmi jedno z najcięższych oskarżeń w repertuarze). Jak ona w ogóle śmiała zająć się rzucaniem młotem, aż strach pomyśleć, że jej sukcesy rzut młotem popularyzują, że rzucanie młotem trafia pod strzechy, że rekreacyjnie młotem rzucają studenci, ministranci i harcerze. I nie poprzechadzasz się już po parku bez słyszenia charakterystycznego świstu, który zawsze każe ci się zastanowić, czy znów dostaniesz w czerep.

Robert Lewandowski sklasyfikowany na drugiej pozycji? Oto ostateczny dowód na beznadzieję naszego sportu – beatyfikujemy piłkarza za wygranie kwalifikacji, on na mundialu nie zdążył jeszcze kopnąć piłki, a my już obwieszamy go medalami. Jak zwykle nie triumfował w Lidze Mistrzów, wyleciał stamtąd w ćwierćfinale, ba, nawet królem strzelców nigdzie nie został – korona króla strzelców w eliminacjach MŚ istnieje tylko teoretycznie, nałożyliśmy mu ją wyłącznie w swoich zatrutych kompleksami fantazjach. Średni rok.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej