Decyzje podejmują sportowcy, ale czasem stają przed faktem dokonanym. Tak było w przypadku Wawrinki, zostawionego przez Szweda Magnusa Normana. O odejściu poinformował tenisistę w październiku. – To był szok i duże rozczarowanie. W najtrudniejszym momencie kariery chciałoby się polegać na najbliższych osobach – mówił Wawrinka, który sezon skończył w lipcu, a miesiąc później przeszedł operację kolana. – Mam dwoje małych dzieci w domu, to odpowiedni czas, by być z nimi.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej