Kolejny rok ciągłych wyjazdów, pracy ponad siły, walki z kontuzjami. Tak po ludzku im współczuję. Wiele osób zastanawia się, dlaczego nie wyszło. Pokrótce: dlatego, że rywale nie śpią. Oni też są utalentowani. Oni też są waleczni. Oni też trenują ciężko. Myślę, że niejeden z rywali, gdy patrzył na szczęśliwych Polaków stojących na podium w Soczi, bardzo im zazdrościł. Zazdrościł i postanowił sobie wtedy, że zrobi wszystko, by za cztery lata stanąć tam ze swoją drużyną.

A Polacy? Ciągłe kontuzje Zbyszka Bródki, który za przygotowania do Soczi i wspaniałe lata zwieńczone nie tylko złotem olimpijskim, ale też Pucharem Świata zapłacił bardzo drogo. Jestem pewna, że nie żałuje. Okropne zderzenie Konrada Niedźwiedzkiego z kombajnem. Operacja, rehabilitacja i heroiczna walka o powrót do sportu. Ci panowie nie mają zmienników...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej