W reprezentacji kolarskiej „dochodziło do czynności seksualnych z podopiecznymi, w tym z nieletnimi” – powiedział były wiceprezes Polskiego Związku Kolarskiego Piotr Kosmala serwisowi Sportowe Fakty.

W której reprezentacji – szosowej, górskiej czy torowej – nie zdradził. Podał inne szczegóły: „W informacjach, które osoby pokrzywdzone zdecydowały się przekazać, znalazły się również takie, które dotyczą gwałtu. Były również wątki dotyczące podawania bez wiedzy poszkodowanej w połączeniu z alkoholem środka farmaceutycznego, prawdopodobnie o nazwie Stilnox. (...) To silny środek nasenny i uspokajający, który w połączeniu z alkoholem mógł doprowadzać do utraty świadomości. (...) Tak przynajmniej wynika z informacji jednej poszkodowanej. Po zamroczeniu następowała próba gwałtu”.

O kogo chodzi? – Ta sprawa już nie należy do nas, ale do prokuratury – powiedział „Wyborczej” Kosmala.
Pod koniec września prezes Polskiego Związku Kolarskiego Dariusz Banaszek zwolnił cztery osoby: trenera kolarzy torowych Andrzeja Tołomanowa, szkolącego młodych szosowców Marka Leśniewskiego i dyrektora sportowego związku Andrzeja Piątka. Zwolniono też znanego lekarza sportowego Krzysztofa Ficka.
Tołomanow prowadził reprezentantów Polski od czterech lat, Leśniewski – mistrz olimpijski z Seulu w 1988 r. – od trzech. Andrzej Piątek – szef szkoleniowców od 2013 r. – jest jednym z najważniejszych trenerów kolarskich, wieloletnim szkoleniowcem Mai Włoszczowskiej, gwiazdy kolarstwa górskiego.
Przy okazji zwolnienia Piątka prezes Banaszek mówił w „Przeglądzie Sportowym”, że „wkrótce pojawią się materiały kompromitujące Piątka”.
O zdarzeniach powiadomiła związek zewnętrzna firma, która na zlecenie prezesa przeprowadzała audyt – PZKol stoi na krawędzi bankructwa, wciąż ma dług 10 mln zł wobec Mostostalu Puławy za zbudowanie krytego toru kolarskiego w Pruszkowie, pieniądze próbuje odzyskać komornik.
Audytorzy zwykle sprawdzają dokumenty finansowe, zdarza się jednak, że również rozmawiają z pracownikami. Kosmala powiedział „Wyborczej”, że między innymi sam wskazał audytorom, z kim powinni porozmawiać. Oświadczenia pokrzywdzonych zostały nagrane w obecności prawników.
Prezes Banaszek przerwał audyt, ale o jego zawartości wiedziało już wówczas więcej osób.
Kosmala zarzuca obecnemu prezesowi PZKol brak reakcji, choć – jak sam powiedział „Wyborczej” – szef wiedział o zdarzeniach od ponad dwóch miesięcy. Od kilkunastu dni „o możliwości popełnienia przestępstwa przez osoby pełniące istotne funkcje w PZKol” wie od audytorów Ministerstwo Sportu i Turystyki – wydało w sobotę w tej sprawie specjalne oświadczenie. Powiadomiona została prokuratura.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej