Poprzedniego meczu – z tą samą drużyną, sprzed dwóch tygodni – też zresztą nie zapomni. Bo bramkarzowi Benfiki Lizbona, który ledwie wszedł między słupki, przydarzają się na razie wyłącznie rzeczy niezwykłe.

18 października około godz. 20 przechodzi do historii Champions League. Kiedy trener ogłosił skład na mecz z Manchesterem United, stało się jasne, że pada rekord. Svilar przeżył 18 lat i 52 dni, więc wymazuje z tabel osiągnięcie legendarnego Ikera Casillasa – multimedalisty, zdobywcy wszystkiego, aż po mundial – który debiutował w najważniejszych klubowych rozgrywkach w wieku 18 lat i 177 dni.

18 października kilka minut po godz. 22 bramkarz Benfiki zostaje antybohaterem wieczoru. Zamiast odbijać piłkę kopniętą z rzutu wolnego przez Marcusa Rashforda, próbuje ją łapać. I wpada razem z nią do bramki. Reaguje niemądrze, jak ostatni fajtłapa, potwierdzając reputację – na razie budowaną tylko w juniorach – zawodnika skłonnego do ryzykanctwa. Traci gola kuriozalnego, a to pierwszy stracony w dorosłym futbolu!

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej