Rafał Stec, Michał Szadkowski: Kiedy selekcjoner rozstaje się z reprezentacją Polski, otrzymuje zasmucająco marne oferty pracy. Franciszek Smuda wylądował w drugoligowym SSV Jahn Regensburg. Z Nawałką będzie inaczej?

Zbigniew Boniek: Adam lubi pracować w dobrych warunkach. Gdyby zadzwonił do niego drugoligowy klub, jego śmiech byłoby słychać od Warszawy do Krakowa. Ale z selekcjonerem jest jak z prezydentem kraju – trudno po końcu kadencji znaleźć robotę.

Wyobraża pan sobie Nawałkę w lidze włoskiej?

– W mocnym klubie. To trener dla poważnych ludzi. Widzę go w Interze, Milanie, Genoi, ale nie w Crotone czy Benevento. Gdyby tam wszedł, toby się za głowę złapali. Nie wydaje mi się jednak, by Adam chciał wracać do klubu. Do polskiego trudno będzie pójść, bo w PZPN wszystko jest poukładane, a w lidze nie. Poza tym to dobry trener, ale lepszy selekcjoner. Niełatwy we współżyciu. Co innego spotykać się z nim raz na miesiąc, a co innego dzień w dzień. A więc raczej reprezentacja. Ma 60 lat, może mieć propozycje z innych związków. Często pytają mnie za granicą, jak to się stało, że zrobiliśmy taki postęp.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej