Zanim wyznam, dlaczego nasza liga mnie porywa, wzrusza bardziej niż mały kotek wtulony w misia pandę i jeszcze skłania do refleksji nad kondycją człowieka, sypnę garścią twardych faktów. By nie zostać oskarżonym, że się zbyt łatwo rozklejam.

Fakt: kiedy piszę felieton, na szczycie tabeli podziwiamy aż trzech współliderów z identycznym dorobkiem punktowym, to obecnie jedyne takie rozgrywki w Europie, sumiennie zbadałem wszystkie. Fakt: najwyżej sklasyfikowany Lech nie wygrał nawet połowy meczów, to jedyny taki lider w Europie. Fakt: poznańscy piłkarze uciułali zaledwie 59 proc. dostępnych punktów, to najuboższy lider w Europie...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej