Nic już nie będzie takie samo. Najprzyjemniejszą zaletą reprezentacji Adama Nawałki była dotąd jej przeraźliwie nudna przewidywalność – piłkarze wprawdzie nigdy nie dawali popisów wirtuozerskich, ale też nigdy nie dali ciała, zawsze mogliśmy liczyć na solidne wykonywanie przez nich obowiązków, poruszali się tylko wewnątrz wytyczonych przez selekcjonera granic, nie tracili równowagi nawet wtedy, gdy rzucali się na nich mistrzowie świata albo mistrzowie Europy. Porażka zdarzała się raz na rok, i to zazwyczaj sparingowa; w trójmeczu z Niemcami osiągnęli...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.