Wszystko o Oscarach 2019 w specjalnym serwisie "Wyborczej"

Po skandalu z odwołaniem w roli gospodarza wieczoru Kevina Harta 91. gala wręczenia Oscarów odbyła się bez udziału mistrza ceremonii. Zamiast tradycyjnego skeczu i komediowego monologu wieczór rozpoczął się od nudnego jak flaki z olejem koncertu Queen i Adama Lamberta.

O tym, że wokaliście do talentu, umiejętności i charyzmy Freddiego Mercury’ego - bohatera filmu "Bohemian Rhapsody" - daleko jak z ul. Chełmskiej w Warszawie na Hollywood Boulevard, wiedzą wszyscy, którzy choć raz klaskali do „We Will Rock You”.

Lepiej wypadły Tina Fey, Maya Rudolph i Amy Poehler wręczające chwilę później pierwszą nagrodę wieczoru - dla najlepszej aktorki drugoplanowej.

- Gdybyście nie wiedzieli, co się dzieje, wyjaśniam: nie ma dziś gospodarza, nie będzie nagrody dla najpopularniejszego filmu, a Meksyk nie zapłaci za mur – żartowała Rudolph. – Nie zaprezentujemy też nagród w czasie reklam, ale będziemy prezentowali reklamy w czasie rozdania nagród – dodała Poehler, prosząc, by wszyscy zwycięzcy w czasie podziękowań nie zapomnieli o sloganie reklamowym majonezu Hellmann's.

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej