Wszystko o Oscarach 2019 w specjalnym serwisie "Wyborczej"

„Green Book” - nagrodzony także za scenariusz i rolę drugoplanową Mahershali Alego - wygrał, bo jest przykładem poprawnej politycznie historyjki, która nie razi ową poprawnością. Może dlatego, że jest obficie doprawiona humorem.

Chodzi tu o pokonywanie uprzedzeń rasowych - tyle że to biały włosko-amerykański kierowca (Viggo Mortensen) jest prostaczkiem, a afroamerykański pianista (Ali) intelektualistą, i do tego gejem. Dogadują się, gdy w 1962 r. pierwszy wozi drugiego podczas trasy koncertowej po rasistowskim amerykańskim Południu.

Ali ma ewidentną charyzmę, zasłużył na drugiego już Oscara za rolę drugoplanową, ale, powiedzmy sobie szczerze, to Mortensen bardziej się tu aktorsko nagimnastykował, począwszy od potężnej kuracji pogrubiającej.

Oscary 2019. Dlaczego "Green Book", a nie "Roma"?

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej