Andriej Zwiagincew, młody aktor i początkujący reżyser z Nowosybirska, dla którego pierwszą międzynarodową przygodą był występ w amerykańskiej reklamie pasty do zębów, został przed laty zapytany o fascynacje filmowe. Na pierwszym miejscu wymienił niespodziewanie „Przygodę” Antonioniego - film, który jest „całkowitym przeciwieństwem rozrywki, ale od którego nie można się oderwać”.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Andriej Zwiagincew o "Niemiłości": Gonitwa za "szczęściem" w dobie nienawiści i wrogości [ROZMOWA]

Do jego ulubionych filmów z czasów młodości należały też „American Beauty”, w którym oglądamy świat z perspektywy umarłego, oraz „Titanic” (uważał go za film metafizyczny).

Różne rodzaje pustki

Głównym walorem estetycznym filmów Zwiagincewa jest cisza i osiągany delikatnymi środkami suspens. Nieznaczny ruch kamery w pierwszych sekwencjach „Niemiłości” nasyca grozą ujęcia osiedla, w którym mieszka rozwodzące się małżeństwo z 12-letnim synem.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej