Ebbing. Niewielkie miasto na amerykańskiej prowincji, gdzie wszyscy wszystko o sobie wiedzą, a życie płynie własnym, naturalnym, niezmiennym od lat rytmem. Aż tu nagle tytułowe trzy billboardy przy wjazdowej drodze wyrywają mieszkańców z letargu.

Wszystko o Oscarach w specjalnym serwisie "Wyborczej" i "Co Jest Grane 24"

„Minęło siedem miesięcy. Ciągle żadnych aresztowań? Jak to możliwe, szeryfie Willoughby?” - napisze na wielkich czerwonych plakatach Mildred Hayes (nominowana do Oscara Frances McDormand). Matka zgwałconej i zamordowanej nastolatki ma dosyć bezczynności policji, zamiatania problemów pod dywan, milczenia. Świata, który jak gdyby nigdy nic trwa dalej, kiedy ona straciła córkę.

"Trzy billboardy za Ebbing, Missouri" - nie tylko demaskatorska satyra

Martin McDonagh, reżyser "Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj" nominowany do Oscara za scenariusz "Trzech billboardów...", przygląda się z bliska żałobie bohaterki, jej cierpieniu tłumionemu, żeby jakoś trwać. Ale także reakcji mieszkańców Ebbing na zarzut bierności. Obserwuje wściekłość słynącego z brutalności miejscowego gliniarza (nominowany do Oscara Sam Rockwell), obmierzłego dentysty, księdza.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej