Psycholodzy porównują dobre życie do tańca: tancerz jest elastyczny, słucha muzyki i śledzi ruchy partnera; gdy tamten przechyla się w lewo, on odchyla się w prawo. I tak na zmianę. Rzeczywistość nieustannie się zmienia, trzeba podążać za jej ruchami. Taki taniec pełen pasji można uprawiać do woli. Ale raczej nie w „trumpkach”. Lepiej dla duszy i umysłu „streepować”.

CZYTAJ TAKŻE. "Czwarta władza". Póki istnieje niezależne dziennikarstwo, jest jeszcze nadzieja [RECENZJA]

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej