„Wolałbym grać jazz, nie cierpię rock’n’rolla”. „Jeśli to, co gram, można nazwać muzyką, to zdecydowanie jest to jazz”.

Osobliwe to dość opinie jak na kogoś, kto osiągnął sławę i uznanie dzięki rockowi właśnie. Muzyka supergrupy Cream, którą Ginger Baker współtworzył z Jackiem Bruce'em i Erikiem Claptonem broni się do dziś - piosenki „Sunshine of Your Love” czy „White Room” wciąż zachwycają doskonałą równowagą między wirtuozerią samych muzyków, naturalnie dzikim, nieokiełznanym brzmieniem.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej